Dobra wiem, miało być w sobotę lub niedzielę, a jest w poniedziałek (ta już jest poniedziałek godz. 00.24). Nie jestem zadowolona z tego rozdziału jak dla mnie jest chaotyczny i trochę nudny, ale może wam się spodoba. Był pisany przez cały tydzien każdego dnia po troszku może dlatego nie wyszło tak jakbym chciała. Dobra kończę tą paplaninę. Miłego czytania. / Alex
P.S. Proszę oceniajcie i komentujcie. Werciu nie zabijaj!
P.S. Proszę oceniajcie i komentujcie. Werciu nie zabijaj!
Rozdział 6
Emily
Dni mijały,
fizycznie czułam się coraz lepiej, jednak psychicznie było o wiele gorzej.
Miałam mętlik w głowie. Nie byłam już pewna swoich uczuć. Gdy już zdążyłam
zakochać się w Axl’u nagle Duff wyskakuje mi z takim wyznaniem! I co powinnam
zrobić. Nie mogę się oszukiwać, Duff nie jest mi obojętny. Nigdy nie był dla
mnie bez znaczenia, ale wyjechał, zniknął, a ja starałam się zapomnieć. Chociaż
nigdy tego co nas łączyło nie mogłam nazwać miłością, to jednak gdy wyjechał czułam jakąś pustkę.
A Axl… Gdy go poznałam nie myślałam o naszym
związku poważnie. Był dla mnie tylko kimś kto pomógł mi gdy tęskniłam za domem.
Jednak potem zaczęłam się w nim zakochiwać, stał się dla mnie bardzo ważny.
Jednak czy mogłabym związać się z nim na wieki? Moglibyśmy tworzyć rodzinę? Jak
już podejmuje się decyzje o ślubie to trzeba być pewnym, że to właśnie z tą
osobą chce się spędzić resztę życie. Tak ja to rozumiem. Taka była miłość moich
rodziców. Owszem kocham Axl’a, ale znamy się zbyt krótko abym mogła już teraz
podjąć decyzję która zaważy na naszej przyszłości. Jakoś nie wyobrażam sobie
Rudego który jest przykładnym mężem i ojcem przynajmniej nie teraz. Jego zespół
dopiero zaczyna, a my i tak jesteśmy jeszcze za młodzi na ślub. Mam nadzieję,
że on to zrozumie. Wiem, że teraz może czuć się odtrącony, ale gdybym się
zgodziła na ślub z nim to wyrządziłabym krzywdę sobie i jemu.
Z moich przemyśleń wyrwał mnie dźwięk
otwieranych drzwi. To była Amy. No właśnie Amy… Ciekawe jak ona sobie z tym
wszystkim radziła. Mimo, że James ją krzywdził to ona i tak go kochała, oprócz
tego nosiła jego dziecko. Też na pewno bardzo przeżyła to wszystko . Martwiłam
się o nią, ani razu mnie nie odwiedziła, bałam się, że będzie myślała, że to ja
zabiłam James’a.
Dziewczyna
podeszła do mojego łóżka i usiadła koło mnie. Chwile wpatrywałyśmy się w
siebie. Nagle Amy zaczęła płakać.
-Przepraszam-
powiedziała przez łzy.- Tak mi przykro… To wszystko moja wina. Chciałam cię już
wcześniej odwiedzić, ale bałam się. Ja nie chciałam żeby tak wyszło. Prze…- nie
pozwoliłam jej dokończyć.
-Amy
przestań! Przecież to nie jest twoja wina! Sama chciałam ci pomóc ty mnie do
niczego nie zmusiłaś. Nie masz mnie za co przepraszać. Opowiadaj lepiej jak się
czujesz? Jak dziecko?
-Ja, czuję
się dobrze. Wiesz trochę przeżyłam śmierć James, ale szczerze mówiąc to mi
ulżyło. Teraz już nie muszę się bać. Pod twoją nie obecność w sklepie pracuje
twoja przyjaciółka Julie. Bardzo miła dziewczyna. A kiedy wypuszczą cię ze
szpital?
- W
przyszłym tygodniu. Już nie mogę się doczekać.
Amy została
u mnie jeszcze godzinę, było mi bardzo miło, że mnie odwiedziła. Gdy Amy wyszła
trochę mi się nudziło. Chłopcy (bo poznałam już cały zespół Guns n’Roses)
odwiedzali mnie codziennie. Dziś mieli przyjść o 13. Spojrzałam na zegarek była
13.20. No trudno posiedzę sama, już nie pierwszy raz się spóźniają.
Wizyty
chłopaków ogólnie były trochę dziwne, bo ani Axl, ani Duff nie zachowywali się
normalnie. Duff wyglądał na bardzo niezadowolonego z obecności Axl’a , a Axl
był aż za bardzo opiekuńczy i miły. Czyżby próbował mi na siłę udowodnić, że
jest idealnym kandydatem na męża? Jeśli ma być taki cały czas to chyba jego
wspaniały plan się nie uda.
Nagle do sali wszedł Duff. Nie ukrywam, że
bardzo mnie to zdziwiło. Ostatnio miałam wrażenie że przychodzi do mnie „bo tak
trzeba”. Widziałam, że każda wizyta sprawia mu ból. Nasze stosunki znacznie się
ochłodziły. Zraz, czy ona kiedykolwiek od jego wyjazdu były ciepłe… Nieważne.
-O cześć! A
gdzie reszta?-spytałam
-Dziś tylko
ja. Słuchaj musimy pogadać… Wiesz ja już dłużej nie mogę. –powiedział chłopak.
Jego głos się łamał.- Bo jak patrzę jak ty i Axl… Tak bardzo chciałbym być na
jego miejscu. Proszę powiedz mi czy kiedykolwiek coś do mnie czułaś? –spojrzał na
mnie smutno.
Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Chłopak wpatrywał się we
mnie, czekając aż się w końcu odezwę. A ja w głowie miałam mętlik. Nie znoszę
takich sytuacji, kiedy jestem zupełnie bezradna. Duff wciąż wpatrywał się we
mnie, chyba starał się odgadnąć co teraz myślę. W końcu zebrałam myśli i
zaczęłam.
-Wiesz
Duffy, sama już nie wiem. Nigdy nie byłeś mi obojętny, zawsze czułam że jesteś
mi bliski, ale starałam się tego nie zauważać, bo wiedziałam, że Julie jest w
tobie zakochana. A teraz… Teraz mam Axl’a. Kocham go, jednak to nie jest
bezgraniczna miłość. Coś w środku nie pozwala mi aby moje serce zajmował
jedynie Axl. Czuję, że jesteś kimś ważnym. Nie potrafie nazwać tego co do
ciebie czuje. Jeśli oczekiwałeś, że powiem że cię kocham to przepraszam, ale
nie zrobie tego bo bym skłamała. Nie wiem czy to można nazwać miłością.
Pamiętaj jednak, że zawsze będziesz w
moim sercu. Nie chcę, żeby to coś zmieniło między nami, żeby mój związek z Axl’em
nas od siebie oddalił. Chcę byś był przy mnie. Wiem, że to dla ciebie trudne,
ale proszę postaraj się być szczęśliwym.
-Dziękuję,
że mi to wszystko powiedziałaś. Tak bardzo chciałbym, żebyś mnie kochała.-
powiedział po czym wstał i wyszedł.
Zrobiło mi się trochę smutno. Pewnie w jego
oczach jestem zimną suką która odtrąca jego miłość. Żeby tylko wiedział jakie
to wszystko jest dla mnie trudne, gdyby czuł to co ja może by mnie zrozumiał.
Mam
nadzieję, że pewnego dnia znajdzie kogoś kogo pokocha z wzajemnością. No właśnie,
tylko czy ja na pewno go nie kocham. Kocham go, ale nie tak bardzo jak on by tego
chciał. Kocham go jak przyjaciela, jak brata. Eh… Miłość to trudny temat.
*dwa miesiące
później*
Wróciłam już
do domu. Julie która jak dotąd mieszkała u mnie znalazła własne mieszkanie.
Ogólnie to Julie podjęła decyzję, że zostanie w LA. Pracuje razem ze mną w
sklepie Amy.
Miesiąc
temu, po przeprowadzce Julie, zamieszkał ze mną Axl. To chyba nie byłą dobra
decyzja. Zamiast zbliżać się do siebie zaczęliśmy się oddalać. Popadliśmy w
rutynę. Rano wychodzę do pracy, wracam, jemy coś, on idzie na występ ja idę z
nim lub zostaje. Tak jest w kółko. Już nie jest tak jak kiedyś.
Romantyzm
uleciał z naszego związku. Zachowujemy się jak małżeństwo z 25-letnim stażem.
Ten związek zaczyna mnie męczyć. Może to okrutne, ale chyba przestałam go
kochać. Nie widzę już w nim mojej wielkiej miłości,
tylko kogoś z kim mieszkam i sypiam. Już nic nas nie łączy. Rozmawiamy ze sobą
jak już musimy. Gdy nie pracuję to Axl
znika na całe dnie. Nie podoba mi się to. Boli mnie, że tak to się wszystko
pozmieniało. Jeszcze tak niedawno chciał się ze mną ożenić, a teraz co? Ucieka
ode mnie… A może on ma kogoś? Szczerze to nie miałabym mu za złe zdrady. Ten
związek już się wypalił. Nie żyjemy razem, żyjemy obok siebie. Nawet by się
cieszyła jakby znalazł sobie kogoś innego.
Był by szczęśliwy.
Ja natomiast coraz częściej myśle o Duff’ie. Staliśmy
się sobie bliżsi. Odwiedza mnie, pomaga mi kiedy idę na jakieś duże zakupy.
Jest taki kochany… Czy ja się w nim zakochałam?
To bardzo możliwe. Myślę, że z Michaelem mogłoby mi się udać. On nadal nikogo nie ma . Czyżby przewidział,
że z Axl’em mi nie wyjdzie? Może czeka na mnie. Tego nie wiem. Wiem za to że
musze porozmawiać z Axl’em o nas. Właśnie ktoś wszedł do mieszkania.
-Kochanie
gdzie jesteś?- spytał się Axl. Jego głos był taki obojętny. Nie wyczułam w nim
ani odrobiny uczucia.
-W kuchni.
Chodź tu. Chyba musimy porozmawiać.- odpowiedziałam. Bałam się tej rozmowy, ale
przecież nie ma już sensu tego dalej ciągnąć.
Rudy
przyszedł do kuchni i usiadł na krześle naprzeciwko mnie. Spojrzałam mu w oczy zobaczyłam
w nich tylko obojętność. Ta rozmowa chyba nie będzie taka trudna jak mi się
zdawało.
- Chyba zauważyłeś,
że ostatnio nie jest między nami najlepiej- zaczęłam.
-Tego chyba
nie da się ukryć- rzucił.
-Tak… Wiesz
myślę, że to nie ma sensu. To nie tak, że byłeś dla mnie zły, że cierpiałam. Po
prostu możemy być szczęśliwsi z innymi osobami rozumiesz?
-Rozumiem.
Czyli co mam tak po prostu się wyprowadzić? Nie ukrywam, że już nie czuje do
ciebie tego co wcześniej, ale trudno mi będzie zapomnieć o tym co nas łączyło,
tak po prostu to przekreślić.- powiedział. Zauważyłam że się trochę
poddenerwował.
-Nie każe ci
niczego zapominać. Przecież nie musimy być wrogami. Wiem że to zabrzmi głupio,
ale możemy zostać przyjaciółmi. Nie chcę cię tak zupełnie tracić.
-Dobrze
jutro się wyprowadzę. Wiesz mimo, że sam już nic do ciebie nie czuję, to musze
ci coś powiedzieć. Dziewczyno, powinnaś w końcu zastanowić się czego chcesz.
Oszukiwałaś samą siebie i mnie. Przecież nie kochałaś mnie całym sercem. Chyba
darzyłaś, co ja gadam nadal darzysz, miłością kogoś jeszcze. No nie patrz tak.
Mówię o McKagan’ie . Myślisz, że nie zauważyłem tego co do niego czujesz. Musisz w końcu dojrzeć, bo możesz zranić
wiele osób.- wstał i wyszedł.
Mimo, że to co powiedział w żaden sposób nie było
krzywdzące, to jednak zabolało. Prawda w oczy kole. On miał racje .
Amy
Czuję się
okropnie wobec Emily. Chyba trochę ponoszę winę za rozpad jej związku. Gdybym
nie zaczęła spotykać się z Axl’em może nadal byli by razem. Od ich rozstania
minęły dwa miesiące. Powiedziałam o wszystkim Em. Jej reakcja mnie zaskoczyła. Nie
była na mnie zła wręcz przeciwnie, cieszyła się, że jesteśmy szczęśliwi. Tak
dużo namieszałam w jej życiu. James, teraz Axl. Choćbym bardzo chciała to nie
mogę w pełni cieszyć się związkiem moim i Axl’a.
No właśnie.
Można powiedzieć, że tworzymy rodzinę. Mój ukochany oświadczył mi się tydzień
temu. Zgodziłąm się. Axl powiedział, że będzie kochał moją córeczkę (tak znam
już płeć) jak własne dziecko. On jest taki kochany i opiekuńczy. W końcu
znalazłam kogoś kto jest dla mnie dobry. Mam tylko nadzieję, że się we mnie nie
odkocha tak jak w Emily.
Zaczęliśmy
już urządzać pokoik dla Summer. Summer… Tak chcemy dać jej na imię. Rodzę już
za dwa miesiące. Trochę się tego boję, jak to będzie. Czy Axl się nie zmieni?
Czy gdy pojawią się nowe obowiązki po prostu nie ucieknie? Nie wiem.
Duff
Stało się to
na co bardzo długo czekałem. Wspaniały związek Emily i Axl’a się rozpadł. Tak
bardzo tego chciałem, to dlaczego się nie cieszę? Może dlatego że wcale nie
osiągnąłem swego celu. Nie jestem z Emily. Owszem przyjaźnimy się i tyle. Za
każdym razem gdy próbuję się do niej zbliżyć, ona daje mi znak że jeszcze za
wcześnie na kolejny związek. Przecież sama mi mówiła, że przestała kochać Axl’a.
No to czemu nie chce być ze mną? Czemu tak to wszystko przeżywa? Nie rozumiem
kobiet. Pozostało mi tylko czekać. Cierpliwie czekać, aż będzie gotowa.
Ja też mam taką nadzieję, że Axl się nie odkocha w Amy. Dobra, bo zostawił by ją wtedy samą z dzieckiem, a to by było jeszcze bardziej wredne, jakby zostawił dziewczynę bez dziecka. W sumie, to ja się tak zastanawiam, czy Axl zdaje sobie dokładnie sprawę z tego na co się pisze wiąrzac się z kobietą w ciąży? Hmm, wydawac by się mogło, że Em też tak kochał na zabój i dobra, może to było na chwilę, ale dośc szybko się wypaliło.
OdpowiedzUsuńDuff tak długo na to czekał.. i się doczekał, ale w sumie nic się nie zmieniło. Just a litte patience, haha..
I tak sobie myślę, co z tatusem Em?
tatuś Em niedługo pojawi się. Oj tak just a little patience
UsuńAxl będzie tatusiem ^.^ i bedzie córeczka tak ja u mnie było ale fajnie xd
OdpowiedzUsuńTylko żeby jej nie zostawił bo jaki jest Axl to każdy wie....
Duff ma teraz praktycznie prostą droge do Em ale wydaje mi sie że ona nie rzuci mu sie na szyje tak od razu.... xd
Haha Duff potrzebuje cierpliwosci ale czy on to wytrzyma mam nadziej że tak ; D
Wiec czakam na nastepny mam nadzieje ze pojawi sie szybko ; P chociaz wiadomo szkoła itp.
A u mnie jutro bedzie pierwszy rozdział swiatecznego opowiadania wiec zapraszam ^.^
nowy rozdział postaram się szybko wstawić ale będzie trudno. szkoła i jeszcze zaczęłam uczyć się grać na basie więc czasu mam mało. aa już się nie moge doczekać nowego opowiadania u cb twgl to twoje czytałam tyle że nie komentowałam ale było zajebiste.
UsuńU mnie nowy zapraszam ^.^
OdpowiedzUsuńNowy rozdział: nightrain-to-sunset-strip.blogspot.com
OdpowiedzUsuńZerwała z nim. YEAH!
OdpowiedzUsuńCzytam, czytam, czytam, czytam, czytam, czytam, czytam dalej! ;D